Koncert we wrocławskim klubie

Klub Versus Wrocław

Ten koncert zaczął się zmaganiami. Gitarzysta Mocsquadu, gdy wsiadał w Bielsku do samochodu dowiedział się, że jego mama miała wypadek i pojechał do mamy do szpitala. Ja z Piotrem będąc już we Wrocku dowiedziałem się, że klubie nie ma mikrofonu. To była zapowiedź, że mamy prawdopodobnie problem z nagłośnieniem. Gdy zajechaliśmy do klubu powitał nas człowiek, który przeprosił nas, że to on będzie nagłaśniał nas, bo nie ma tutaj akustyka.
-Gdybyście grali dwa miesiące wcześniej, to byłoby inaczej. Ktoś ukradł nam wszystkie mikrofony, statywy i coś jeszcze!
Zapytał nas grzecznie, czy pomimo wszystko chcemy spróbować! Postanowiliśmy jednak zagrać. Rozwinęliśmy sprzęt. Nagle pojawiła się osoba i powiedziała, że może ona coś z nagłośnienia przywiezie. Ostatecznie udało się naszemu sympatycznemu barmano-akustykowi jakieś nagłośnienie sklecić. Ludzie byli przyjaźni. Zaopatrzono nas w świetną herbatkę, chleb ze smalcem i ogórki kiszone. Byliśmy szczęśliwi. Przed imprezą poszliśmy do narożnika, aby pomodlić się.
-Chcecie sobie strzelić lufę? -ktoś życzliwy podszedł do nas i zapytał. Ze zrozumiałych względów nie chcieliśmy. Stanęliśmy na scenie i znowu pytanie
-Modliliście się do bozi?
-Nie- odpowiedziałem. -Mieliśmy audiencję u Króla.
Zdjęcia performensowała Monika Ważna. Dziękujemy jej za wszystkie piksele , które zarejestrowały to ciekawe wydarzenie:)

Mały ważny koncert

Znowu Mocsquad zjechał do gościnnej Górnej Izby w Gorzowie Wlkp. Tym razem powiększyliśmy się o dwie nowe osoby. Za bębnami zasiadł Janusz, a wiosło trzymał Mateusz. Reszta – bez zmian. Zagraliśmy pierwszą wspólną próbę przed koncertem. Niespodziewanie moja żona pojawiła się w sali prób i rzuciła, że może by tak mały koncert dla małej widowni. Czemu nie? Tylko Kola i Grześ nie zwinęli jeszcze sprzętu. Mogli zagrać i zagrali.  Jak było zobaczcie sami.

Po tym wszystkim wystartowaliśmy z koncertem, ale na scenie czekało na nas mnóstwo akustycznych niespodzianek. W pewnym momencie organizator musiał się poddać… Nie mogliśmy dokończyć. Problem z nagłośnieniem. Na szczęście poprzedzające nas zespoły zagrały (Jurek Dajuk, Kava i Hosanna) i Pan był uwielbiany.

Znowu Kola i Grzegorz ruszyli do akcji. Zdjęli ze sceny konga, na których zagrał Grzegorz, a Kola rapował. Zrobili uwielbienie z grupą młodzieżki. My zwijalismy sprzęt. Ot, przygody!

Łasin i Grudziądz

lasin-3

Zagraliśmy na dniach Łasina.  Po przyjeździe-niespodzianka. Podchodzi do nas sympatyczny gitarzysta z zespołu N.O.C., przedstawia się i podaje nam info, że przed chwilą spaliła się linia odsłuchowa i odsłuchów nie będzie. Mocsquad musi mieć odsłuchy, bo gramy z bębniarzem z laptopa i musimy go słyszeć w zasadzie.  Miły człowiek zapewnia, że zrobi wszystko, abyśmy zagrali. Pomimo czarnego scenariusza, który  nieproszony pojawił się w naszych głowach postanowiliśmy zaufać miłemu panu. Rozwinęliśmy się i rozpoczęliśmy przekaz słowno-muzyczny.  Graliśmy w osłabieniu, gdyż nasz ukochany saxogłos – Grzegorz – poległ w walce z grypą. Zadzwoniłem do niego dzień przed imprezą, ale gdy powiedział, że od grypy drętwieją mu ręce – poddałem się. Z drętwymi ziomkami nie gramy. Grześ został w domu, ale bez niego trochę drętwo jednak było. Odsłuch z pieca gitarowego to szczególne drętwe doznanie. Kola za to drętwy nie był, a nawet cokolwiek pobudzony. Rapował o Łasinie, a ten, na pochwały łasy, rozkręcił się znacznie. Obok sceny rozdawana  była grochówka. Ludziska słuchali przekazu Koli o Panu, wciągali smaczną ciecz grochową, popijali to wszystko piwem, zaciągali dymem z fajek, ale słuchali z uwagą. Niektórzy wyglądali na zaskoczonych, ale w czasie fristajli dobrze się bawili. Po akcji Piotr zniknął, bo wypatrzył motocyklistów.  Odnaleźliśmy go, zapakowaliśmy i wywieźliśmy:)

Następnego dnia spotkanie w Grudziądzu. Tam przede wszystkim mówiliśmy: nasze świadectwa i Wojt dzielił się Słowem.  Mocsquad: twór słowno-muzyczny pozdrawia

Koncert w Bielsku-Białej


Dojechaliśmy do miasta Grzegorza i Estery i zagraliśmy tam na stadionie koncert. Próbowały nas zatrzymać wypadki na drodze, korki, ale udało nam się w ostatniej chwili dotrzeć.  Po koncercie małe spotkanie w królestwie pizzy. Następnego dnia lekcja językowa w drodze na Szyndzielnię i koncercik fujarkowy. Można to wszystko zobaczyć:)
Pozdr Mocsquad

Mocsquad – wideo




Na youtube.com możesz znaleźć nasze fimiki Zajrzyj o komentuj:)

Wrocławskie koncerty

Wrocław

Wrocław

Dwa koncerty we Wrocławiu. Jeden w ewangelickiej szkole dla niepełnosprawnych, a drugi u p. Klekota z legendarnej kapeli Heavy Blues. Wieczorny koncert rozpoczęliśmy w burzy. Waliły pioruny i lał deszcz, więc nikt nie mógł czmychnąć z koncertu:) Koncert momentami przechodził w uwielbienie. Bardzo to lubimy. Fajne jest również środowisko wrocławskie: Basie, Krystyna, Olo i córki, Łukasz, Witek i in. Dotknęło mnie niedawno świadectwo naszej znajomej, która została uwolniona z bulimii. Mocne! (Możemy je przesłać jako plik tekstowy). Może je opublikuję na bloku za jakiś czas.

Polkowice-koncert

Police
Goszczący nas ludzie są bardzo ciekawi. Zbyszek opowiada, że kiedyś pił wszystko oprócz smoły. Przez 6 miesięcy był bezdomny. Jakiś ziom zaczepił go na ulicy i zaczął gadkę, że Bóg go kocha. Rozzłościło go to bardzo. Chciał go zlać, ale tamten schronił się w sklepie i zamknął się. Po roku czasu Zbyszek wyszedł, aby ze sobą skończyć. Przechodząc obok tamtego sklepu przypomniał sobie dziwną akcję z ulicznym kaznodzieją-sprinterem i wszedł do jego sklepu. Wyszedł już jako inny człowiek.
Przed imprą spotykamy jeszcze ks.Artura, który biega po Woodstocku i opowiada innym o Jezusie.
Ok. 300 dzieciaków zgromadziło się w kościele. Zaczynamy grać. Akustyka trudna i musieliśmy się przebijać… Na balkonie jeden ziomek szczególnie był psującym. Po koncercie zgarnęliśmy go na ulicy. Kola z nim rozmawia. Okazuje się, że dzieciak jest kompletnie rozbity. Czuje się niechciany, odrzucony przez patologiczną rodzinę. W tym tygodniu idzie do poprawczaka. Kola mówi mu o Ojcu, który go prawdziwie kocha. Musimy go z tym zostawić… Po akcji jeszcze rozmowa z proboszczem: o braku nadziei, Izraelu, zbawieniu. Ciekawe tematy…

Miastko-koncert świąteczny w Teen Challenge

Miastko
Na koncercie grupy Mocsquad zjawili się mieszkańcy Miastka i pacjenci ośrodka dla uzależnionych Teen Challenge. Wojt pracował w nim jakiś czas temu. Telewizja lokalna nakręciła koncert Mocsquad i był on emitowany w czasie świąt wielkanocnych. Bardzo cenimy TC. Mamy tam sporo dobrych przyjaciół. Wjeżdżamy do TC często. Tam cuda dzieją się wyjątkowo regularnie. Odrzuceni przez świat ludzie budzą się do życia. Wychodzą z potwornego koszmaru ćpania i picia i zaczynają życie od nowa. TC jest miejscem, gdzie umarli krzyczą do Boga i doświadczają cudów. Znamy wielu pacjentów osobiście. Wiele niezwykłych historii. Czujemy się uprzywilejowani, bo mogliśmy wiele ponad naturalnych rzeczy zobaczyć na własne oczy.

Koncerty Mocsquadu ruszyły

Chodzież koncerthodzież koncert

I zaczęło się: Łękinia, Zelów, Chodzież… Od lewej MC Kola, Piotr Freza i Wojt Stefanowski. Na naszych koncertach gramy i gadamy. O swoich przeżyciach.  O bytach widzialnych i mniej widzialnych. O sprawach beznadziejnych i zachęcających.  Słowem – kontrasty. W wyglądzie muzyków również:)