Przystanek Woodstock
Głosiliśmy Jezusa w wiosce motocyklowej klubu Boanerges (nasz Piotr jest jego prezydentem). Otoczeni motorami (ok.800) i namiotami ich wlaścicieli zagraliśmy długi koncert. Opowiadaliśmy o naszym dobrym Tatusiu i błogosławiliśmy ludzi. Przez nasz namiot przewijało się sporo osób z Przystanku Woodstock. Miejsce na PW zarządzane przez Boanerges seriancko się wyróżniało. Była tam zupełnie inna atmosfera, czystość, sympatyczna obsługa i dużo znajomych, cennych twarzy. Za bramką wejściową był naprawdę inny świat. Przeszliśmy się po Przystanku Woodstock i bardzo cieszyliśmy się, gdy wróciliśmy do motocyklistów. Nie tylko dlatego, że mamy dla ich działań big szacun. Zdj. Tomasz Stefanowski

tak trzymać.